Nagle się okazało, że można żyć w dwóch światach na raz. Chadzać po dwóch przestrzeniach i być dwiema innymi osobami. Okazało się, że każdy dzień można podzielić na nieskończoną ilość części, a każda z nich będzie inna. Okazało się, że ci sami ludzie bywają podzieleni na jeszcze więcej niż dwa.
Dwie mnie. Dwa światy. Wiele osób, których tak naprawdę imiona można policzyć na palcach. Zwykle to, co się nagle okazuje jest takie zabawne. Więc zgrzytając zębami, uśmiecham się z szaleńczym optymizmem.
Przydeptany i przybrudzony śnieg pokazuje mi, że mam jeszcze dużo czasu. Że ze wszystkim zdążę i wszystko na spokojnie przemyślę. Wcześniej przecież też tak było: niby miałam czas, aż nagle Jutro kończył się termin. Popłoch, bieganina, podpisy, poprawki, deklaracje, konsultacje. Teraz względny spokój jest odmierzany przez następny termin. Decyzje. Decyzje. Decyzje.
Świat byłby piękniejszy bez racjonalistów.
Wydaje mi się, że bez racjonalistów żylibyśmy z głowami w chmurach, w glinianych domkach i bez żarówek. Potrzebujemy równowagi pomiędzy tymi, którzy są piękni, a tymi, którzy są praktyczni.
OdpowiedzUsuńWolę swój gliniany domek, ale bez ciągłego gadania, że żarówka jest niezbędna. Bo mi wystarczą te chmury.
UsuńJeśli Ci oni przeszkadzają - po prostu się nimi nie przejmuj. Niech sobie żyją po swojemu.
OdpowiedzUsuńGdyby jeszcze w moje życie się nie wtrącali to byłoby cudnie.
UsuńKopnij ich w d... no, rozumiesz.
UsuńNie, u mnie zdecydowanie nie będzie drugi raz tego samego. Ani teraz, ani nigdy później.
UsuńJuż dziś się nie uśmiecham.
Ja już nie chcę tego widzieć. Przeszłość otworzyła mi oczy na męskie zachowania. Mam za dużo szacunku do samej siebie, żeby komukolwiek jeszcze na to pozwolić...
UsuńDziś też się uśmiecham, chociaż on milczy.
Oj, bez przesady. Biurko jak biurko. ;D
UsuńMój wczorajszy sposób sprawdził się w stu procentach. Poszłam spać, wstałam już "normalna" ;)
UsuńPocieszę Cię - teraz też nie mam jakiegoś wielkiego porządku. Za dużo karteczek ;D
Nie zaciekawiły Cię? :)
UsuńMasz rację, gorzej. U mnie chyba najgorzej jest wieczorami, więc... jakoś się udaje to przetrwać...
Tak, to jest straszne. Im bardziej próbujesz się czymś zająć, żeby nie myśleć, tym więcej myślisz...
UsuńNajlepszym sposobem na to wszystko jest po prostu... życie. Niech ono się toczy swoim rytmem, my nie stójmy w miejscu. Na wszystko przyjdzie czas.
UsuńByć może? Pogodzenie się z pewnymi rzeczami jest często pierwszym krokiem naprzód...
Usuńwreszcie mogę!
OdpowiedzUsuńnie wiem co powiedzieć, ale cieszę się każdym Twoim słowem. a kolejne światy mogą dzielić się w nieskończoność.
Wiem, tak jest łatwiej się znać. I kto to mówi! Mistrzyni w dzieleniu światów na jeszcze większą ilość niż ja.^^
UsuńChyba kojarzę czytelniczkę z czasów mojego wcześniejszego blogowania... :)
OdpowiedzUsuńTak? A skąd?
UsuńIdaLyn? Jeśli nie to jednak się pomyliłem...
UsuńNie wiem, co napisać, jeszcze sobie nie radzę ze słowami. Ale daję znak, że jestem.
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteś. Bo już zaczęłam wątpić, gdzie się podziałaś i co się z Tobą dzieje. Jak już sobie poradzisz to dawaj te znaki częściej
UsuńPostaram się. Obiecuję. A gdzie się podziałam i co się dzieje... Sama chciałabym wiedzieć.
UsuńJak już się znajdziejsz i dogadasz z samą sobą to... odezwij się też do mnie!
UsuńWiesz, to chyba nie nastąpi zbyt szybko. Ostatnio samą siebie odnalazłam po prawie roku, do tego czasu jeszcze zapomnisz, więc jednak postaram się wcześniej.
UsuńNo właśnie! To się postaraj znaleźć siebie szybciej i wrócić tutaj, tu. Bo się zatęsknię na śmierć.^^
UsuńPowoli, powoli. Dam radę. Muszę.
UsuńDecyzje podejmuj na spokojnie, lecz nie zbyt długo ( czas szybko leci). Czasami trzeba iść na żywioł.
OdpowiedzUsuńNa razie te wszystkie decyzje odkładam "na potem". Czekam też na jakiś impuls, który sprawi, że iść na żywioł będzie najelpszą z decyzji.^^
UsuńOsobiście zawsze decyduje pod wpływem chwili i nie jest to takie złe. Im dłużej człowiek myśli, tym do bardziej absurdalnych wniosków dochodzi.
UsuńZ tymi absurdami to się zgadzam. No ale cóż? Wszystko zostawić tej ostatniej chwili?
Usuń