niedziela, 21 kwietnia 2013

trochę, troszeczkę


Jeden dzień nie równa się całemu życiu. Ale, ale... tak łatwo jest uogólniać. Bo to już nie jeden dzień, ale kilka pod rząd. Na złość mi samej, chęć życia stopniała wraz ze śniegiem. Jakoś nie czuję tej wiosny. Po części przez przeziębienie (podobno na przeziębienie nikt nie umarł, tia), po części przez zamknięte drzwi i okna.

Jeden: Trzymaj się, choćby dla mnie, proszę.
Dwa: Dzień dobry, kocham Cię.
I jest trochę lepiej, trochę bardziej znośnie, trochę mniej szaro. Kilka liter i można znów zaciskać zęby. Za to własne wymówki przestały mnie zadawalać. "Nie myśl o tym, bo..." W sumie, bo co? Co mnie jeszcze taki bardzo racjonalizuje?

Ulegam stresowi. Samą mnie to zdziwiło, ale ten tydzień przyniósł więcej stresu niż cały rok. Obecnie przejmuję się mniej. Nie można dać się zwariować. Za to zawsze warto robić coś dla siebie. Czy robię? Staram się. Bardzo, bardzo się staram. Poważnie.

1 komentarz: